szydełkować każdy może #11
w ostatnią niedzielę października spotkałyśmy się znowu na przystanku kobiet. było jak zawsze: kobieco, gadatliwie, zabawnie, relaksująco, interesująco i wartościowo... zapraszamy na fotorelację (jak zawsze) z tego wydarzenia poniżej.
biuletyn, który tworzymy na każdy przystanek kobiet, można pobrać klikając poniżej:
od wejścia wita i zaprasza drabina. spotkanie było jak tytuł wskazuje o szydełkowaniu, a w środku już czekały piękne szydełkowane obrusy, ponczo, firanki, sukienki i ozdoby - przyniesione i wykonane ręcznie przez uczestniczki spotkania.
wanda waszczuk od dzieciństwa szydełkuje i jest mistrzynią w tej dziedzinie, dlatego było nam bardzo miło, że możemy uczyć się od najlepszych. na zdjęciu ostatnie przygotowania przed spotkaniem i ustawianie kamery, aby było widać każdy szczegół podczas nauki.
jak zawsze wszystkie najważniejsze informacje ze spotkania były przygotowane w biuletynie, który (jeśli was z nami nie było) można sobie ściągnąć na górze tej fotorelacji.
wszystko gotowe, czekamy tylko na wszystkie panie.
przywitała nas agnieszka, która jest córką wandy i kilkoma wspomnieniami z dzieciństwa przybliżyła nam naszą nauczycielkę.
potem każdy kto chciał mógł opowiedzieć o doświadczeniu z szydełkowaniem ze swojej perspektywy. wiola szydełkuje już kilka lat, a nauczyła się tego, kiedy leżała w szpitalu. twierdzi, że dzięki tej umiejętności wyszła z depresji po szpitalu i bardzo dziękuje Pani, która leżała z nią w jednym pokoju szpitalnym, że nauczyła ją tego rękodzieła. teraz, kilkanaście lat później, wiola szydełkuje piękne ozdoby, jak np. aniołki i jest szczęśliwa, że może nimi obdarowywać każdego kto ją odwiedza w jej domu.
inni opowiadali jak ich lalki barbie miały sukienki szydełkowane przez mamę wspólnie z córką.
ela opowiedziała historię 26 letniego misia, którego zrobiła na drutach dla swojego syna. dawid do dziś misia trzyma na półce w domu, bo wiadomo, że na półkach sklepowych 26 lat temu nie było takich zabawek.
no ale pora zacząć naukę...
najpierw wanda zaprezentowała nam swoje rękodzieła - ponczo-obrus to jeden z naprawdę wielu jej dzieł. wanda obradowała swoje wszystkie wnuki (a ma ich ośmioro) wielkimi obrusami i serwetkami szydełkowanymi kordonkiem albo wyszydełkowała firanę na okno do pokoju koronkowego córki... oj można by tak opowiadać bez końca.
pora na pierwsze oczka i słupki...
... na początku najtrudniej zacząć...
...ale potem już z górki... całe szczęście, że wiola mogła pomóc wandzie i wszyscy mieli indywidualne nauczania :)
choć szkoda, że tym razem było nas tak mało. przystanek kobiet jest zawsze pełen, a tym razem? nie wiemy czemu, ale była nas garstka... mamy nadzieję, że to przejściowe.
no i proszę, jest łańcuszek... pierwszy w życiu... brawo ania.
praca wre, oj wre.. oczko za oczkiem, oczkiem pogania :)
no i proszę jakie piękne rezulataty? chyba ktoś tutaj ma szydełkowanie w dna...
no tak... ale ta pani w żółtym coś jeszcze nie czai...trzeba jej pomóc...oczywiście po to jest przystanek kobiet... po to są kobiety... by sobie pomagać.
no i na koniec wiola i jej wspaniałe szydełkowe rękodzieła. jednego z tych białych aniołków zrobiła w ciągu tego krótkiego spotkania. więc to chyba na prawdę łatwe :)
kolejny przystanek kobiet już 30 listopada 2014 o godzinie jak zawsze 16:00 - więcej informacji o spotkaniu tutaj.